|
|
|
|
Rasowy =
rodowodowy
Co to jest rodowód hodowlany?
Rodowód
hodowlany jest wykazem przodków danego kota,
zestawionych w kolejności następujących po sobie
pokoleń, obejmującym szczegółowe dane każdego z ujętych
w nim osobników, takie jak: daty urodzenia, numery
rodowodów, oraz kodowe oznaczenia koloru przyjęte przez
organizację, która rodowód wydaje (w przypadku naszego
Klubu jest to Stowarzyszenie Hodowców Kotów Rasowych w
Polsce, członek międzynarodowej organizacji FIFe).
Rodowód hodowlany jest podstawą do ułożenia planów
kojarzeń i oceny stopnia pokrewieństwa poszczególnych
osobników, pozwala hodowcom na uzyskiwanie w miotach
określonych cech fizycznych i kolorów, a także
eliminowanie z hodowli zwierząt obarczonych wadami
genetycznymi.
Co to jest rasa?
Rodowód
hodowlany potwierdza rasowość kota, ponieważ za rasowego
(z pewnymi wyjątkami) uznaje się wyłącznie kota, którego
przodkowie od co najmniej czterech pokoleń wywodzą się z
tej samej rasy i wiernie przekazują swoje cechy
potomstwu. Jeśli kot nie posiada rodowodu, nic nie
możemy powiedzieć o jego przodkach, nie jesteśmy też w
stanie przewidzieć, jakie będzie jego potomstwo. Taki
kot może przypominać kota określonej rasy, ale tak
naprawdę nie jest jej przedstawicielem. Przynależność
kota do danej rasy może powiedzieć nam o nim bardzo
dużo, ponieważ każda z nich ma przypisane pewne
określone cechy osobnicze. Kocie piękności różnią się
nie tylko wyglądem ale i charakterem. Wiemy na przykład,
że persy nie tylko mają piękną, długą sierść, ale są
również bardzo spokojne i zrównoważone. A koty
brytyjskie to nie tylko pluszowe futerko i wydatne
policzki - na ogół koty te niechętnie skaczą i wspinają
się na meble. No i wiemy, że Norwegi nie tylko wyglądają
jak koty dzikie - są również pełne energii, wesołe,
bardzo skoczne i doskonale polują. Każda rasa uznana
przez międzynarodową organizację (jest ich kilka)
posiada dokładnie opisany wzorzec, według którego na
wystawach oceniane są koty. To wzorzec określa, jaki
kolor sierści może mieć kot danej rasy, jak długi
powinien być jego ogon czy wreszcie jaki ma być kształt
jego mordki. Cechy zapisane we wzorcu uznaje się za
najbardziej pożądane i tak dobiera koty hodowlane, aby
utrwalić je w ich potomstwie. Zaś wzorzec rasy tworzony
jest przy współudziale hodowców z wielu krajów, którzy
dzielą się ze sobą doświadczeniami i wynikami hodowli.
To dzięki ich pracy na pierwszy rzut oka możemy dziś
odróżnić kota syjamskiego od persa, a na drugi Norwega
od Main Coona ;-). Gdyby nie praca hodowców, pewne cechy
rasy (tzw. cechy recesywne) szybko by u kotów zanikły. A
u Norwegów byłoby to przede wszystkim długie futro i
puchaty ogon!
Gdzie szukać kota rasowego?
Kota określonej rasy (czyli z
rodowodem) należy kupować wyłącznie od hodowców, a nie
na giełdach, w sklepach zoologicznych, czy na aukcjach
internetowych. Dlaczego? Przede wszystkim dlatego, że
hodowcy są to na ogół ludzie, dla których
koty rasowe stanowią życiową pasję lub hobby. Los
sprzedawanego zwierzęcia nie jest im obojętny, starannie
dobierają przyszłych właścicieli swoich kociąt,
utrzymują z nimi kontakt, służą radą i pomocą przy
wychowywaniu malucha. Kupując od nich kota wiemy, w
jakich warunkach się wychował (zawsze zostaniemy
zaproszeni do domu hodowcy), jak wyglądają jego rodzice
i rodzeństwo, wiemy również, czym był karmiony i czym
najbardziej lubi się bawić, otrzymamy też dla niego
wyprawkę. Bardzo niewielu hodowców zdecyduje się na
sprzedaż kociaka chorego lub w gorszej kondycji, nie są
to bowiem ludzie anonimowi, a taka sprzedaż mogłaby ich
narazić na utratę renomy, jaką wypracowali sobie przez
lata hodowli, obowiązuje ich też pewna etyka
postępowania. Ponadto przynależność hodowcy do
organizacji regulującej zasady hodowli kotów narzuca na
niego obowiązek przestrzegania przepisów hodowlanych, a
te mają na celu przede wszystkim dobro zwierząt.
Narzucają one na hodowcę szereg obowiązków, a między
innymi:
1. Przedstawiania do oceny na
wystawach kotów, które mają być rozmnażane. W ten sposób
z hodowli wykluczane są zwierzęta rodowodowe, ale nie
spełniające wzorca rasy (np. koty brytyjskie o oczach
innych niż bursztynowe, czy koty Norweskie Leśne o
barwie cynamonowej lub czekoladowej), jak również
obciążone wadami genetycznymi (takimi, jak na przykład
głuchota często dotykająca koty białe, czy niewielki
załomek na ogonie, który u potomstwa może się
przerodzić w ciężkie uszkodzenia kręgosłupa).
2. Nie krzyżowania kotów obciążonych
wadami genetycznymi (głuche, z załomkiem na ogonie, bądź
obciążone schorzeniami charakterystycznymi dla danej
rasy) lub zbyt blisko ze sobą spokrewnionych (gdyż
prowadzić to może do ujawnienia wad genetycznych).
3. Zapobiegania zbyt licznym ciążom
kotki (wg przepisów FIFe kotka może mieć potomstwo nie
częściej niż trzy razy w ciągu dwóch lat, najlepiej w
odstępach co najmniej sześciomiesięcznych), gdyż takie
ciąże prowadzą do wyniszczenia jej organizmu, osłabienia
kociąt i ich większej podatności na choroby.
4. Przeprowadzenia szczepień
ochronnych kociąt (konieczne są dwa szczepienia)
przeciwko najczęściej spotykanym chorobom (koci katar,
białaczka itp.).
5. Przestrzegania zakazu sprzedaży
kociąt zbyt młodych (poniżej 12 tygodnia życia), które
wymagają jeszcze opieki matki.
Co to jest pseudohodowla?
Generalnie terminem tym określa się
hodowców kotów nierasowych, którzy sprzedają je jako
koty określonej rasy, ale bez rodowodu. Z reguły są to
ludzie nastawieni na czerpanie zysku z rozmnażania
zwierząt przy równoczesnej minimalizacji kosztów ich
hodowli. Ponieważ nie należą do żadnej organizacji
hodowców, nie obowiązują ich ani przepisy hodowlane ani
wzorzec rasy, zaś oferowane przez nich kocięta są z
reguły dużo tańsze od swych rasowych kuzynów. Dlaczego
należy ich unikać?
1. Ludzie tacy z reguły niewiele
wiedzą o kotach. Nie potrafią pouczyć przyszłego
właściciela, jak powinien dbać o malucha, czym go karmić
i jak go wychowywać. Często nie cenią swoich zwierząt, a
nawet ich nie lubią, o czym świadczy ich postępowanie
z kociętami i warunki w jakich je trzymają (na przykład
przerażone maluchy prezentowane są na giełdach zwierząt
w otoczeniu tabunu psów, w odsłoniętych klatkach, gdzie
nie ma się gdzie schować).
2. Z reguły są to ludzie anonimowi.
Nie wiemy w jakich warunkach chowane były u nich koty,
nie wiemy jak wyglądają rodzice kociąt, nie możemy też
liczyć na pomoc w przypadku kłopotów z kociakiem.
3. Nie mamy żadnej gwarancji, że
kupiony od nich kociak jest zdrowy. Z reguły nie jest
szczepiony i odrobaczony, nie ma książeczki zdrowia i
nigdy nie badał go weterynarz. Jeśli mamy do czynienia z
seryjnym producentem na przykład main coonów, kociak
może być bardzo słaby, ponieważ pochodzi, powiedzmy, z
piątego miotu kotki w danym roku.
4. Kocięta kupowane od pseudohodowców
często są zbyt młode (wtedy wręcz trudno utrzymać je
przy życiu, szczególnie, jeśli nie ma się doświadczenia)
albo o skrzywionej psychice (psychika kociaka kształtuje
się do ósmego tygodnia życia; jeśli okres ten spędził w
nieludzkich warunkach, nie będzie umiał nawiązać
kontaktu z człowiekiem, będzie przesadnie płochliwy,
albo odwrotnie, bardzo agresywny, może się też okazać
złośliwy).
5. Pseudohodowca zawsze sprzeda nam
kociaka tej rasy, jaką pragniemy kupić. Jeśli ma kota
półdługowłosego, oferuje go nam jako main coona, norwega
lub syberyjczyka w zależności od tego, której rasy
szukamy. Jeśli kociak jest krótkowłosy i niebieski, to
zapewne będzie to kot brytyjski lub rosyjski, wedle
naszych życzeń. Ale jak ten kociak będzie wyglądał jako
kot dorosły, nie wiemy, ponieważ nie ma on rodowodu.
Mamy na to wyłącznie słowo nieznanego nam człowieka.
Jak pseudohodowcy uzasadniają
brak rodowodu i niską cenę swoich kociąt?
Jeśli zapytamy pseudohodowcę o
rodowód, okaże się, że kociak go nie ma. Powodów może
być kilka, a wszystkie niewiele mają wspólnego z prawdą:
1. Kociakowi przysługuje rodowód, ale
nie został wyrobiony ze względu na koszty:
- nieprawda, wyrobienie rodowodu
kosztuje 20 złotych i jest najniższym z kosztów, jakie
ponosi hodowca.
2. Rodzice kociaka są rodowodowi, ale
jedno z nich nie było wystawiane, znów ze względu na
koszty:
- nieprawda, takim kociakom
również przysługuje rodowód,
jeśli zachowane zostaną przepisy hodowlane. Taka
informacja dużo nam przy okazji mówi o sprzedającym.
Albo jest to klasyczny pseudohodowca (rozmnażający koty
dla pieniędzy, po minimalnych kosztach, bez dbania o ich
dobro), albo nie stać go na właściwe żywienie i opiekę
weterynaryjną dla swoich kotów (koszt uzyskania licencji
hodowlanej dla kotki to uczestnictwo w jednej wystawie,
czyli około 70 złotych podczas gdy odpowiednia karma dla
małych kociąt kosztuje miesięcznie około 120 złotych, a
szczenienia od 40 do 60 złotych za jedno szczepienie
jednego kociaka!; jeśli hodowcy nie stać na uczestnictwo
w wystawie, na pewno nie zapewnia kociętom odpowiednich
warunków rozwoju), albo - co najbardziej prawdopodobne -
rodzice kociaka wcale nie są rasowi.
3. Jak się kupuje kota rodowodowego,
trzeba z nim jeździć na wystawy:
- nieprawda, na wystawy można jeździć,
ale wcale nie trzeba. Jest to konieczne tylko wtedy,
jeśli planuje się rozmnażanie kotów rasowych, czyli
założenie hodowli.
4. Tylko trzy (sześć) kociąt z miotu
otrzymuje rodowody, a ten jest czwarty (siódmy):
- nieprawda, rodowody przysługują
wszystkim kociętom z miotu.
5. Sprzedając koty bez rodowodu
działa się dla dobra rasy, bo wysokie ceny u hodowców
hamują jej rozwój:
- jest dokładnie odwrotnie. Hodowcy
działają dla dobra rasy wybierając do rozrodu
najpiękniejsze, najzdrowsze i najbliższe wzorca
osobniki, a ich celem jest uzyskanie zdrowych i pięknych
kociąt. Wiedzą, że moda na daną rasę może doprowadzić
niektóre jej cechy do niepotrzebnego ekstremum (jak to
się stało na przykład z persami czy kotami syjamskimi),
a zwiększony popyt - do hodowania kociaków coraz
słabszych i coraz dalszych od wzorca.
Z czego wynika cena rasowego
kota?
Wysoka cena kociąt z hodowli nie
bierze się znikąd. Nie jest wynikiem spisku hodowców,
mody, czy pogoni za zarobkiem i często stanowi zaledwie
zwrot kosztów wyhodowania kociaka. Na koszty hodowli
składają się przede wszystkim:
1. Składki w organizacjach, do
których należy hodowca
2. Zarejestrowanie przydomka hodowlanego
3. Zarejestrowanie hodowanych kotów
4. Koszt uzyskania licencji hodowlanej (wystawy, w tym
międzynarodowe, zdobycie tytułów)
5. Koszt krycia kotki
6. Często koszt sprowadzenia kota z zagranicy, jeśli
hodowca chce wprowadzić nową linię genetyczną i uniknąć
krzyżowania zbyt blisko spokrewnionych zwierząt
7. Odpowiednie karmienie zarówno kociąt, jak i ich matki
8. Opieka weterynaryjna, szczepienia ochronne kociąt i
ich rodziców
9. Rodowód
Pseudohodowcy nie ponoszą na ogół
żadnego z tych kosztów z wyjątkiem punktu 7 (w końcu
koty trzeba karmić, jeśli mają przeżyć) ale i tu czynią
znaczne oszczędności, wybierając karmy gorsze lub
nieodpowiednie, ale za to tańsze. Stąd i ceny ich kociąt
są niższe. Ale czy na pewno warto?
Co kupujemy za cenę kota
rasowego?
Wydając niemałą przecież kwotę na
zakup rasowego kociaka zyskujemy pewność, że:
1. Należy on do tej rasy, jaką
wybraliśmy, czego potwierdzeniem jest rodowód
2. Był prawidłowo pielęgnowany i socjalizowany przez
hodowcę
3. Hodowca uczynił wszystko, aby zaoferować nam kota
zdrowego i wolnego od wad genetycznych
4. Będziemy mieć dostęp do fachowej wiedzy naszego
hodowcy na temat zasad wychowywania kot
5. Kupujemy piękne, rasowe zwierzę o ustalonym
pochodzeniu, którego wygląd jesteśmy w stanie
przewidzieć, a charakter mieścić się będzie w normie
przyjętej dla danej rasy
Nie
jest to mało, zważywszy, że w przypadku zakupu zwierząt
nierasowych w pseudohodowli, nasze koszty tak naprawdę
dopiero się zaczynają. Trzeba wtedy brać pod uwagę
wydatki związane z doprowadzeniem zwierzęcia do dobrej
kondycji (odżywki, witaminy), jego socjalizacji
(zniszczenia w mieszkaniu), a w najgorszym i, niestety
częstym, przypadku również koszty związane z leczeniem
chorego kociaka, leczeniem, które często może się okazać
nieskuteczne i zakończyć przedwczesnym zgonem
zwierzęcia. Jeśli dobrze policzyć, okaże się, że cena
kota rodowodowego jest jednak niższa. Przed podjęciem
decyzji jakiego kota wybrać, rodowodowego czy
nierodowodowego, należy zatem poważnie rozważyć, co
wolimy: wydać więcej i cieszyć się długim i radosnym
współżyciem z pięknym, zdrowym i przyjacielskim kotem,
czy wydać mniej, a następnie stać się stałym bywalcem
lecznic weterynaryjnych (jedna wizyta to średnio 30-50
złotych), walczyć w domu o całość firanek i korzystanie
z kuwety, żeby w końcu ze smutkiem stwierdzić, że nasz
ulubieniec jest tylko trochę podobny do rasy, do której
podobno należy. Decyzja oczywiście należy do Ciebie,
Drogi Czytelniku. Mamy nadzieję, że podejmiesz ją na
naszą korzyść i staniesz się w przyszłości członkiem
Klubu Hodowców i Miłośników Kotów Norweskich Leśnych
AGNAR, do czego gorąco Cię zachęcamy :-)
Tekst przeniesiony ze strony klubowej
"Agnar''.
do góry |
|
|