|
|
|
|
O
HISTORII KOTÓW NORWESKICH.
"FREYA" N.J.O.Blommer, 1852, Muzeum Narodowe Sztokholm
Czy
w jakiejkolwiek mitologii oprócz nordyckiej znaleźć można takie
zwierzęta pociągowe? Tylko FREYA, potężna nordycka bogini płodności i
miłości może pochwalić się takim zaprzęgiem.
Dziwne koty, których wygląd sugerował związek z rysiem, lisem i żbikiem
są często obecne w skandynawskich legendach i bajkach. Niektóre baśnie
mówią o "leśnym" kocie z ogromnym, puszystym ogonem. I to nie bez powodu
nazwano je "HULDREKATEN" (Huldre - leśna nimfa, czarodziejka), czyli
kotami czarodziejskimi. Tak nazywa się również kwartalnik wydawany przez
norweski klub hodowców tych kotów. No i oczywiście WIKINGOWIE, bez
których skandynawskie opowieści się nie liczą. To oni trzymali na swoich
okrętach w obronie przed gryzoniami przedziwne koty i "podrzucili" je
Normandii a także pewnie i Ameryce. Pierwsza udokumentowana informacja o
kotach-rysiach zapisana została w XVI wieku przez duńskiego mnicha,
który większość swojego życia spędził na terenach obecnej Norwegii
(wtedy Norwegia nie była w pełni samodzielnym państwem). Potem przez
wiele lat puszysty, silny kot, potrafiący polować i łowić ryby, dający
sobie radę w arcytrudnych warunkach surowej Północy towarzyszył życiu
Norwegów, a prace hodowlane w latach trzydziestych przerwała wojna. W
latach siedemdziesiątych Norwegowie poważnie zabrali się za hodowlę,
bowiem te długowłose piękne koty znikały! Za to poprawiała się forma
wiejskich kotów krótkowłosych! Wiadomo, że potomstwo krótkowłosych i
długowłosych kotów jest na ogół krótkowłose, więc zostawienie tych spraw
własnemu losowi mogło doprowadzić do naturalnego wyginięcia
kotów-rysiów.
W 1975 roku utworzono NORSK SKOGKATTRING (pierwszy klub hodowców kotów
norweskich leśnych). Na początku było sporo problemów z
opisaniem wyglądu typowego "norwega", czyli ze standardem. Wszystkich
pogodził wtedy Truls, wielki, pręgowany kocur, mieszkający z rodziną
Nylund niedaleko Oslo. Kiedy członkowie Komitetu Hodowlanego zobaczyli
Trulsa w pełnym futrze, nie mieli już żadnych wątpliwości - to było to!
W 1976roku rasa została uznana przez międzynarodową organizację hodowców
kotów rasowych- Federation Internationale Feline (FIFe). W 1990roku
zakończono wprowadzanie do hodowli "dzikich", wiejskich kotów. Koty
norweskie leśne podbiły cały świat. Nic dziwnego, że oprócz ropy
naftowej są dumą eksportową Norwegii. Do Polski pierwsza para kotów
norweskich leśnych przybyła w 1990roku. Sprowadzili ją państwo
Nalewajowie z Poznania. Sześć lat później przyjechał z Holandii
Bergansius Sardanas i to ten kocur i jego właściciel, Roman Grabara,
wielki miłośnik, znawca i hodowca, rozbudzili zainteresowanie tymi
kotami. Pod koniec 1997roku zamieszkał w Warszawie piękny Golden
Delicious Felis Jubatus, który czarował urodą na wystawach i sędziów i
widzów. Potem poszło już szybko. Niezwykła uroda, temperament,
tajemnicze pochodzenie, i przede wszystkim ogromny wysiłek hodowców i
właścicieli włożony w rozpropagowanie tej naturalnej i zdrowej rasy
przyniosły efekty w postaci nie tylko coraz większej ilości kotów na
wystawach, ale także (co pewnie jest ważniejsze) w polskich domach.
W tej chwili w Polsce wyróżniają się dwa ośrodki hodowlane: Wielkopolska
i Warszawa. Zapowiada się konkurencja ze strony Gdańska, Łodzi i
Katowic. Mamy też "białe" plamy: wschodnią część naszego kraju, środkowe
wybrzeże i Podhale. Ale też nie mamy wątpliwości, że te wspaniałe
zwierzęta niedługo będzie można spotkać w całej Polsce.
Są piękne, dumne,
inteligentne i sprytne. Kto raz je widział, na zawsze zachowa w pamięci
zwierzę o niesamowitym spojrzeniu, wspaniałym futrze i wyjątkowej
ekspresji. Zawsze zwracają na siebie uwagę, wydają się być świadome
swojej urody. Koty norweskie leśne, przybysze z północy Europy. W Polsce
szybko zyskują popularność nie tylko wśród hodowców - łatwość adaptacji
do każdych warunków (mieszkanie w blokach jest równie dobre jak domek z
działką), łatwość nawiązywania kontaktów ze wszystkimi domownikami,
niepowtarzalny charakter i wdzięk powodują, że koty norweskie leśne
coraz częściej można spotkać w polskich domach. Materiały
www.nfo.pl.
do góry |
|
|